poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Numer 304 -Twoje więzienne królestwo

 Wydano mu wyrok i szybko osadzono go w więzieniu, gdzie trafił za drobne kradzieże. Od tego momentu musiał zapomnieć o swoim imieniu, nazwisku, pochodzeniu i przeszłości. Liczyło się jedynie tu i teraz. Zaczęto go nazywać Numerem 304. Musiał się przyzwyczaić, że tak się teraz zwie.
Zamknięto go z dwoma innymi więźniami. Ten, który zwał się Numerem 76, trafił tu za wielokrotne morderstwa. Był dobrze zbudowanym mężczyzną, który zdecydowanie nie wyglądał na miłą i życzliwą osobę. Mówiąc w skrócie, to nie był łagodny baranek. Same jego rysy twarzy mówiły: „Nie podchodź do mnie za blisko”. W tym wszystkim najbardziej charakterystyczne miał oczy. Były tak samo ciemne, jak noc, co perfekcyjnie pasowało do jego bladej cery i czarnych włosów. Na prawym ramieniu znajdował się tatuaż. Drugi mężczyzna, który nosił miano Numeru 244 był przesadnie szczupły, co było nie tylko widać po jego twarzy, ale i na klatce piersiowej. Rzeczy na nim dosłownie wisiały. Miał ciemne blond włosy, które często podczas rozmów poprawiał.
Za to Numer 304 jako jedyny w całym więzieniu przypominał dziewczynę. Nawet był ładniejszy od nie jednej panienki. Być może duży wpływ miały na to jego zadbane, sięgające aż do bioder włosy w kruczym kolorze. Rysy twarzy były delikatne, a drobny nosek nieco zadarty. Jedyne, co było dziwne w jego wyglądzie, to oczy, które miały typową szkarłatną barwę.
W dniu, gdy zamknięto go w celi z innymi, jeszcze nie wiedział nic o tym więzieniu. Nie znał zasad, jakie tu panują. Nie wiedział nawet, z kim tak naprawdę będzie dane mu dzielić to skromne pomieszczenie, w którym znajdowały się tylko prycze. Odruchowo usiadł na jednej z nich i postanowił na tę chwilę się jeszcze do nich nie odzywać. Musiał być ostrożny. Najpierw zaczął analizować sytuacje. Ukradkiem spojrzał na dobrze zbudowanego mężczyznę, który jak już wiadomo jest Numerem 76. Od razu zdał sobie sprawę, że nie powinien z nim zadzierać i trzymać się z daleka. Ku jego zaskoczeniu więzień 76 usiadł obok niego. Najpierw spojrzał w jego stronę, po czym wyciągnął dłoń, aby móc się przywitać.
- Witaj. - Zwrócił się do niego niskim głosem. Numer 304 uścisnął jego dłoń i również się z nim przywitał, starając się, aby jego głos nie brzmiał tak niepewnie. Czuł, jak lekko się trzęsie, ale starał się to opanować. Nastała chwila ciszy, którą postanowił przerwać drugi więzień. Należał do osób, które nie znoszą takich momentów. Cisza i spokój doprowadzały go do szaleństwa, więc nie czekając długo, przerwał to. Ukucnął przed nowym współwięźniem i wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
- Witaj, jestem Numer 244, a to nasze wspaniałe królestwo. - Roześmiał się, po czym przeczesał włosy palcami. - Przyzwyczaj się do tego miejsca, bo możesz zostać tu do końca swoich dni. - Stwierdził. Numer 304 wytrzeszczył oczy. Dostał wyrok na dwa lata, nie zamierzał, spędził tu więcej czasu. - Zapamiętaj najważniejszą zasadę. W tym więzieniu nie ma ważniejszej osoby niż Pan Naczelnik. On jest dla nas wszystkim. On nas uchronił przed zagładą, jaką sami moglibyśmy na siebie zrzucić. Jest naszym Wybawcą, Panem i Prawem. - Wyrecytował. - Musisz się go bezwarunkowo słuchać i nigdy nie kwestionuj jego poleceń. - Stwierdził na sam koniec. - Kto wie, może będziesz miał u niego najwięcej względów. - Położył się na swojej pryczy i zaczął się wpatrywać beznamiętnie w ścianę.

Numer 304 spojrzał znowu na dobrze zbudowanego mężczyznę, który pokręcił z rozczarowania głową. Wstał i również ułożył się na swojej pryczy. W tej chwili wiedział tylko tyle, kto jest gadatliwy, a kto małomówny. Prawdopodobnie poznał najważniejszą zasadę tego miejsca, lecz zdawał sobie sprawę, że jest ich jeszcze więcej i niedługo się o nich dowie od kogoś albo na własnej skórze. Choć wolałby, aby było to pierwsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz