wtorek, 9 lutego 2016

Aniketos, zwiastun zagłady - Projekt AB7DR

Zaczęliśmy badać sytuacje w galaktyce. Okazało się, że na niektórych planetach również było słychać charakterystyczny dźwięk wiertarki. Odnotowano również przypadki zniknięć. Nie tylko w ludziach! Sprawa robiła się coraz poważniejsza. Trzeba było zacząć działać.
Wkrótce wróciliśmy na ziemię. Przy okazji odwiedziłem Constansa w szpitalu. Był podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Musiałem coś dla niego zrobić. Dlatego poszedłem spotkać się z lekarzem.
- Panie doktorze. - Zatrzymałem go na korytarzu.
- Słucham generale Aniketosie.
- Czy mogę coś zrobić dla generała Constansa?
- Chyba nic się już nie da. - Rozłożył ręce. - Chociaż jest pewna możliwość uratowania go. Niestety jeszcze nie sprawdzono tego. Może być to bardzo niebezpieczne.
- Dla pacjenta?
- Pacjent praktycznie już jest martwy. - Westchnął. - To nie zrobiłoby różnicy. W końcu to coś zaatakowało jego mózg. To cud, że jest w takim, a nie innym stanie. - Stwierdził. - Niebezpieczne to może być dla osoby, która byłaby w stanie go z tego wybudzić. Żaden człowiek się na to nie zgodzi. Skończyłoby się śmiercią.
- Nawet gdybym był człowiekiem, zgodziłbym się na to. - Spojrzałem na niego. – Czy jest możliwość, abym mógł zastąpić człowieka?
- Teoretycznie jest taka możliwość. Pańska rasa a moja nie różni się zbyt dużo od siebie.
- Chcę mu pomóc. Zgadzam się na ten eksperyment. - Podjąłem decyzję.
- Nie mogę narażać generała na niebezpieczeństwo! - Oburzył się.
- Narażam się na gorsze rzeczy podczas różnych misji. Proszę pozwolić mi jemu pomóc. Trudno jest zastąpić generała. Każdy jest na wagę złota. Tym bardziej że brakuje nam ludzi na tym stanowisku. Mało kto posiada takie preferencje. Proszę to zrozumieć.
- Dlatego nie mogę pana na to narażać. Eksperyment może się nie udać. Stracilibyśmy nie jednego, a dwóch dowódców! Poza pan należy do elity.
- Nie jeden z mojego szczebla ryzykował w takim przypadku życie. Może się okazać, że będzie to krok do sukcesu. Trzeba próbować. Tym bardziej że ma pan moją zgodę na wykonanie tego eksperymentu.
- No dobrze. - Westchnął. - Siostro Lucynko! - Zawołał jedną z pielęgniarek. - Proszę przygotować generała Constansa. Spróbujemy użyć projektu AB7DR.
- Co?! - Zdziwiła się. - Mówił Pan, że jest bardzo niebezpieczny.
- Jest niebezpieczny, ale generał Aniketos zaproponował, że pomoże naszemu pacjentowi.
- Jest pan tego pewien? - Spojrzała na mnie. - Żaden człowiek nie wytrzyma tego eksperymentu.
- Nie jestem człowiekiem siostro. - Uśmiechnąłem się. - Mam zdecydowanie większą wytrzymałość. Poza tym nigdy nie próbowaliście go przeprowadzić, a teraz będziecie mieli taką okazję.
- Rozumiem. - Westchnęła. Odwróciła się i poszła do sali, w której znajdował się Constans.
- Jest jeden warunek. - Zwrócił się do mnie doktor. - Musisz podpisać dokument, iż bierzesz to wszystko na swoją odpowiedzialność.
- Nie ma problemu. – Wzruszyłem obojętnie ramionami.
- W takim razie chodźmy do mojego gabinetu. - Zaprowadził mnie. Podał mi dokument oraz długopis. Przeczytałem go i podpisałem się. - Rozumiem, że możemy zaczynać? - Spojrzał na mnie. Nie chciałem tracić więcej czasu.
- Naturalnie. - Zaprowadził mnie do zaciemnionej sali. Wszystkie okna były zasłonięte roletą. Wskazał krzesło, na które usiadłem. Przyczepił jakieś kabelki do mojej głowy.
- Musisz się zrelaksować. - Polecił. On sam nie wyglądał na odprężonego. Widać było, iż był bardzo zestresowany. Po chwili do pomieszczenia wjechała pielęgniarka z Constansem, który leżał na łóżku. Lekarz założył mi jeszcze pasy. Miały mnie trzymać. Pielęgniarka założyła cieńsze niż moje kabelki na głowę Constansa. Lekarz podszedł do urządzenia i włączył je. Na początku czułem takie delikatne kłucie. Potem doszedł ból, taki jakby ktoś mnie bił czymś w głowę. Zacisnąłem usta, żeby nie krzyczeć. Spojrzałem na Constansa. Zauważyłem, że poruszył ręką, a jego powieki drgnęły. To dało mi siłę do kontynuowania. Z każdą chwilą ból robił się coraz mocniejszy. - Koniec. - Powiedział lekarz i poszedł wyłączyć urządzenie. - Jak się pan czuje? - Spojrzał na mnie z troską. Jego twarz zrobiła się blada niczym ściana.
- Wyśmienicie. - Skłamałem. Prawda była taka, że czułem się strasznie słabo. Głowa mocno mnie bolała.
- Jednakże pomimo tego chcę, aby pozostał pan u nas na obserwacji.
- Przykro mi, ale nie mogę zostać. Mam wiele spraw do załatwienia. Poza tym, co z generałem Constansem?
- Eksperyment się udał. Jednakże pacjent teraz śpi.
- Rozumiem. -Spojrzałem na doktora. - Dziękuję. - Następnie wyszedłem z gabinetu.
Jednego byłem pewien - Aemulus nie mógł o tym wiedzieć.
Przed budynkiem szpitala spotkałem moją ukochaną babcię — Demeter. Moja matka jest bardzo do niej podobna. Ma takie same brązowe oczy i czarne włosy.
- Aniketosie, co tutaj robisz?
- Odwiedzam starego przyjaciela. - Podszedłem do niej. - Dobrze cię widzieć babciu. - Przytuliłem ją.
- Ja również cieszę się, że mogłam się z tobą zobaczyć. W końcu szukałam cię. - Uśmiechnęła się pogodnie.
- Szukałaś mnie? W jakim celu? Skąd wiesz, że tutaj akurat mogłem przebywać?
- Twoja matka powiedziała mi, że możesz być na swoim statku, dlatego tam się udałam. Jednakże nie było cię. Dowiedziałam się od twojego uroczego braciszka, że poszedłeś do tego szpitala, ale nie wiedziałam w jakim celu. Zaczęłam się martwić o ciebie. - Chwyciła mnie za ręce. - Tak dawno cię nie widziałam mój ukochany wnuczku. - Na jej twarzy pojawiła się łza. - Mógłbyś czasem mnie odwiedzać. Dlatego też tu jestem. Stęskniłam się za tobą. Twoja matka również. Chciała, żebyś udał się do domu. Teraz jest zima i wiesz doskonale o tym, że nie może opuszczać twojego ojca. - Posmutniała.
- Wiem o tym. - Westchnąłem. - Odwiedzę matkę. Obiecuję babciu. - Po chwili przypomniałem sobie o tym, że muszę utworzyć radę 5. - Babciu mam jedną prośbę. Możesz mi w czymś pomóc?
- O co chodzi wnuczku?
- Mam pewien problem. Dlatego potrzebuję 5 osób naszego pokroju.
- Do czego? - Zdziwiła się.
- Muszę utworzyć radę 5. Podlegają pod to tylko osoby naszego pokroju.
- Nie wiem, po co ci ta rada, ale zgadzam się. Zawsze chętnie ci pomogę. - Przytuliła mnie.
- Dziękuję babciu. W takim razie pójdę odwiedzić mamę. - Pożegnałem się z nią i wróciłem na statek, aby opowiedzieć Aemulusowi o spotkaniu z babcią.
- Udało ci się ją przekonać do tego, żeby dołączyła do rady 5? - Zdziwił się.
- Oczywiście. Moja babcia zawsze mi pomoże, gdy mam problem.
- Jasne. - Mruknął.
- Aemulusie chodź ze mną odwiedzić rodziców?
- Czy ty oszalałeś? Ja nie jestem tam mile widziany.
- Proszę. - Spojrzałem mu w oczy.

- Dlaczego nie umiem ci odmówić? - Zdenerwował się. - Zgadzam się. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to trwać długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz